wtorek, 9 stycznia 2018

2018

Na wszystkich blogach które czytam aktualnie można znaleźć podsumowania, ulubieńców roku 2017 lub postanowienia na 2018 rok. U mnie tego nie będzie.

Bo po pierwsze, żadnych postanowień nie mam tym razem, a po drugie mały brzdąc i tak by mi nie dał, tak więc postanowiłam (ha!), że w tym roku nic nie postanawiam, i będę żyć chwilą. Co ma być to będzie. :)

Bo już wiem z doświadczenia, że jak coś zaplanuję, to i tak nic z tego nie wyjdzie, a tylko się rozczaruje.

A po za tym zapomniała bym.

WITAJCIE w 2018. :)
_________________________________________________________________________________

Co u nas?
Angina, z którą przywitałam nowy rok. A sylwester tym razem zaliczam do wyjątkowo udanych.

Kinga, przeżywała bardzo, że będzie mieć w szkole zastępstwo za swoją wychowawczynię, do tego stopnia, że dziecko się pochorowało.

Tydzień później plany pokrzyżowała nam choroba Kuby.

Niedługo będę mieć nową kuchenkę - czarną. Już się nie modę doczekać środy.

Michaś chyba jest chory, dziś idziemy do lekarza. Bardzo się martwię. :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz