piątek, 29 września 2017

Arsenał do ratowania paznokci.

Przez wiele, lat dzieciństwa obgryzałam paznokcie. Nie jestem z tego faktu dumna, ale tak było. W dorosłym życiu za to, uznałam, że dłonie są wizytówką kobiety, a co za tym idzie, także i paznokcie. Raz na zawsze pożegnałam obgryzanie, a przywitałam dbanie o paznokcie. Niesamowitą frajdę sprawiało mi to, że rosły, były długie, a ja wreszcie mogłam je pomalować, na piękne kolory.

No ale, z deszczu pod rynnę wpadłam. Poszłam do pracy. A w tej pracy musiałam nosić rękawiczki, lateksowe, winylowe, czy jakiekolwiek by one nie były, to ręce pociły się w nich strasznie. Do tego ciągłe maczanie w wodzie, oraz odkażanie rąk, w specyfiku z alkoholem. Wszystkie te czynniki sprawiły, że moje paznokcie znów stały się kruche, słabe, i do tego rozdwajały się na potęgę, co oznaczało tylko jedno, jak już poszło rozdwojenie, to ja myk i obgryzałam.

Teraz aktualnie, nie jest z paznokciami moimi źle, ale, nadal potrafią mi się rozdwoić. Dlatego właśnie postanowiłam, przypomnieć sobie o moim arsenale do ratowania paznokci.
Co się w nim znajduje? Już pokazuje:
Odżywka do paznokci Oriflame The One. Kupiła mi ją ciocia, i przy regularnych użyciach daje naprawdę fajne efekty. Nie jestem fanką tej marki, ale odżywka jakimś cudem mi się sprawdza. Nakładam kiedy mogę, i kiedy właściwie mi się przypomni. Odżywka się wchłania i nie pozostawia warstewki na paznokciach.

Lovely "Silnie regenerujące serum z ekstraktem z wiśni Barbadosu i pantotenianem wapnia. Zapewnia ochronę przeciwsłoneczną." Kupiłam ją, bo myślałam, że zostawia warstewkę i miała mi służyć pod lakier, okazało się co innego, i warstewki nie zostawia, ale za to zostawia moje paznokcie w całkiem dobrym stanie. :)

Indigo - to produkt właściwie do skórek, ale jedna kropelka, tego produktu i mam go na całych paznokciach. Czy działa? Ciężko mi stwierdzić, naprawdę. Za to ma cudowny zapach. I chyba dlatego go używam. Opakowanie ma pipetkę.

Kupiłam to w zestawie z odżywką do paznokci, ale ze względu na ciążę odżywki nie używam, ze względu na ten składnik niebezpieczny którego teraz nie napiszę, bo nie pamiętam. Sam olejek, spoko, choć nie dam sobie niczego uciąć, że to 100% olejku arganowego. ;) 

I następne Indigo, które cudownie pachnie, i nic nie robi. :D Serio, nie wiem, czy na mnie te wszystkie olejki nie działają, czy co? A może to ja jestem mało konsekwentna? Ten olejek ma za to, coś czego nie ma poprzedni! Pędzelek! Co za wygoda, olejek ląduje tam gdzie ja chce, i w mniejszej ilości, ale jak to olejek migruje, na szczęście jest go na tyle mało, że da się to kontrolować. 

To już wszystko z mojego arsenału. Mam nadzieję, że przy w miarę regularnym stosowaniu, moje paznokcie choć trochę odżyją. Jak nie, zapomnę, to za jakiś czas, dam Wam znać, czy to działa, czy nie działa...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz