piątek, 28 lipca 2017

Trwają w najlepsze....


Te nasze wakacje. Myliłam się, że będę spać do 10. Nie nie... Godzina 8 to max co moje dziecko jest w stanie mi zaoferować.
Spokój, cisza? Jasne, jak przyjdą po nią koleżanki i wyjdą na dwór, gorzej jak zostaną.

Nadal u nas są teksty:
- Mamo jestem głodna.
- Mogę coś z lodówki, albo szafki?
- Mogę jeszcze pooglądać bajki?

Lipiec powoli dobiega końca, a ja z Kingą żyjemy już wyjazdem nad morze. Niestety jedziemy bez taty naszego, ale w zacnym i dużym gronie rodzinnym.

Kinga na początku lipca zdecydowała się wreszcie przekłuć uszy i dumnie nosi kolczyki. No i oczywiście, skróciliśmy włosy, mimo, że tak bardzo mi się moje dziecko podobało w kitkach.

Ja też włosy skróciłam, na dość krótko i bardzo się sobie podobam, po za tym to wygoda, takie włosy mieć. :)

Ogólnie, nawet nie mam o czym pisać, bo tak u nas sielsko i spokojnie. Pomijając momenty mojej burzy hormonów, gdy od całkiem dobrego humoru potrafię przejść w istną histerię na temat tego, że ja się boję rodzić bez planu jakiegokolwiek.

A no i bym zapomniała, mały gościu który jest w moim brzuchu podobno jest dość dużym gościem. :)

A co u Was?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz