wtorek, 2 maja 2017

Ta ciąża to mi już na mózg padła.



Po rewolucjach z pierwszego trymestru nadszedł czas na drugi trymestr. Jest o dużo lepiej. Mdłości mi przeszły więc naprawdę nie ma na co narzekać.Senność pozostała. Ale rada na to taka by na godzinkę zaszyć się pod kocykiem i już jest lepiej.

 Jest tylko jeden malutki problem. Mniej więcej znamy już płeć dziecka i tak na 80% jest to dziewczynka. Dlaczego tylko 80% bo tak się wierciło, że nie wiele było widać. Mnie to obojętne grunt by zdrowe było.
Ale jaki problem ja mam? A no taki, że zamiast cieszyć się, że jestem w ciąży, że maleństwo zdrowe, to ja panikuję.

Panikuje strasznie. Chętnie bym kupiła już jakieś ubranko, chociaż jedno, ale powstrzymuję się, bo się boję, że zapeszę, że coś będzie nie tak.
Ostrożnie jem, bo się boję, że zaszkodzę, jedzeniem dziecku, i tak z rezerwą podchodzę do tego co jem, kit, że mój organizm jak tylko zobaczę cole, domaga się jej ze zdwojoną mocą. Kawa? Zapomnij.
Dosłownie ciąża mi już na mózg padła.
Przy Kindze byłam bardziej wyluzowana, jedzenie nie było problemem. Kupowanie ubranek także, kompletowanie wyprawki było radością a teraz po prostu się boję.

Cierpliwie czekam na 5 miesiąc może się odblokuje...

1 komentarz:

  1. Nadchodzi kolejny płatnik podatków i wszyscy cierpimy... jedynie w rządzie już zacierają ręce. Nowy podatnik, więcej kasy dla tych na samej górze.

    OdpowiedzUsuń