środa, 22 marca 2017

Chwila... moment!



Stój! Nie zostawiaj mnie samej...

____________________________________________________________________________

Poprzedni tydzień był dla mnie niczym koszmar. Nie, wróć, to był koszmar. W momencie telefonu od Zyrola, mój świat, się zawalił. Nie wiedziałam, czy mam wyć, czy mam chronić, dziecko, czy mam chronić samą siebie, bo przecież jestem w ciąży.



Działo się to wszystko migiem. W piątek. Przez weekend, badania, w poniedziałek, a właściwie to we wtorek wynik. Jest lepiej niż by się wydawało, ale nadal nie jest dobrze, nie powiem, że jest dobrze, bo wiem, że w mig się popsuje.
Ja nie będę Wam pisać dokładnie co i jak może Kuba napisze u siebie.

Człowiek w takich chwilach robi się bardzo samolubny.
Mnie prze głowę przechodziły myśli "co ja zrobię z mieszkaniem? przecież sobie nie poradzę, z kredytem!" " bosh, a co z dziećmi? moją pracą? Kinga sama do szkoły nie pójdzie, no i ten niemowlak" "nie chce zostać sama".
Trzysta milionów myśli, tego typu i gdzieś pomiędzy "niech on będzie zdrowy".

Nie, nie napiszę, że jest dobrze, ale napiszę, że jestem wdzięczna za to co jest. Za to, że tak a nie inaczej z tego wyszliśmy.


1 komentarz:

  1. oczywiście że napiszę. Zbyt ważny moment w życiu. I postaram się opisać co dalej.

    OdpowiedzUsuń