niedziela, 26 marca 2017

Choroba w ciąży. Moje sposoby na walkę z nią. :)

Zdjęcie oczywiście o paint-bike.blogspot.com :)


Żeby było mi mało stresu, to chyba właśnie pod wpływem stresu, mój organizm, postanowił, dać mi do zrozumienia, że muszę zwolnić, obroty. I to maksymalnie.

Rozchorowałam się. Nie jakoś mocno, wiecie, lekki ból gardła, i katar. Stan podgorączkowy.
Co tu robić, jak się jest w 6 tygodniu ciąży? Z wszystkich znanych mi do tej pory leków, musiałam zrezygnować. Wybrałam się do apteki po Prenalen, tabletki na gardło dla kobiet w ciąży. Okazały się być spoko, i nawet były spoko, na przeczyszczenie.



Potem chcąc nie chcąc wysłałam męża, do sklepu, po arsenał: czosnek, imbir i cytrynę, a no i znów Prenalen ale tym razem do picia. Nie nie odważyłam się jeszcze go wypić, mam jakieś przed nim opory, choć skład jest naturalny.
Edit. Spróbowałam nie jest takie złe, i chyba pomaga o dziwo.

Jak gardło przeszło, tak katar rozwinął mi się bardziej. I tu się już zaczęła prawdziwa walka. Herbata z imbirem i cytryną. Mleko z miodem no i czosnek do każdej kanapki.

Ale prawdziwym arsenałem jaki wyciągnęłam były inhalacje. Owszem mam w domu nebulizator, ale takie inhalacje na mnie nie działają. Najlepsza znana mi to inhalacja nad michą. Jak?

Już tłumaczę. Bierzecie michę, zagotowujecie wodę w czajniku. Stawiacie michę na kolanach, łeb na michę, na łeb ręcznik, i wdychacie parę. Nic tak dobrze, nie oczyszcza nosa jak to.
Dla lepszego efektu, ja dodaje jeszcze mięte (dosłownie herbatkę miętową), oraz majeranek (w przyprawie).
Jak bym nie była w ciąży, w ruch poszedł by Amol, który działa na mnie chyba najlepiej, ale wolę dmuchać na zimne. Mięta i rumianek mi na pewno nie zaszkodzą.

Tak o to mniej więcej pokonałam przeziębienie, bo właśnie mam końcówkę kataru, ale to już resztki. Aha i nie nikt mi nie zapłacił za promowanie Prenalenu. Po prostu to był jedyny rozsądny wybór.:)

A Wy jak tam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz