czwartek, 11 października 2018

Zepsuty termostat

Wiecie, że jest październik?

To taki miesiąc w którym zazwyczaj jest już zimno, plucha i w ogóle.

Ale nie! Tym razem jest pięknie! Polska złota jesień! I tak niech pozostanie, bo dla mnie może być nawet i taka zima.

Ja wiem, wiem, że herezje, że zepsuty termostat, tam na górze. Ale serio, niech go nie naprawiają. Jest cudnie!

Jedyny problem jaki mam to z tym, że nie wiem jak ubrać siebie i pacholęta. Ubiorę w rajtki i spodnie, to starsza buczy, że ZA GORĄCO. Ubiorę młodsze do wózka w kurtkę, i też jest źle bo widzę, jak po nosie skapują mu krople potu.
Do diaska myślę, sama też już utopiona, w sosie, bo przecież ubrałam się w sweter i kurtkę, bo przecież Syberia, piżdzirnik i takie tam.

Ale nie, żebym narzekała, serio jest cudnie.

A teraz powiem wam hita nad hitami.

Widziałam dziś komara! A to już kurde nie fajnie. Bo jednak ciepło, ciepłem, niech sobie będzie. Moje ukochane kolory teraz aktualnie występują, ale no żeby komar? No jak to tak?

I nie wiem gdzie poleciał, bo bym zaukła by mi nie bzyczał. A tak tu ZONK. Gdzieś poleciał.

I o to, w tą piękną jesień, zostanę pewnie w nocy pogryziona przez komara samobójcę.

niedziela, 26 sierpnia 2018

Cooki! - czyli najlepsze wafle na świecie.

Wiecie, są takie smaki dzieciństwa które w dorosłym życiu chętnie powielamy. Ja mam takie, właśnie, między innymi jest to zupa ogórkowa którą w moim domu jem tylko ja ( no może Michał też będzie amatorem takowej :) ), albo "chleb na mleku", ale dziś dziś ani o ogórkowej, ani o chlebie a będzie o waflach.

Moja mama takie robiła. Uwielbiałam je! I powiem szczerze 10 lat minęło a ja dopiero teraz odtworzyłam smak dzieciństwa. :)


Tak, że tego, do dzieła!

Co potrzebujemy?

- kostkę masła (kiedyś robili z margaryny, ale ja wolę masło).
- paczkę wafli tortowych - ja użyłam czterech, jeden mi został to go zjadłam.
- kakao - 2 łyżki. (ja miałam Puchatka)
- mleko w proszku pełnotłuste - ponoć dwie szklanki, ja dałam na oko.
- trochę cukru - tak 3/4 szklanki.
- pół szklanki mleka.

- opcjonalnie blender


Jak zrobić?

W rondelku rozpuszczamy masło, najlepiej na małym ogniu, by nie spalić.
Dodajemy do rozpuszczonego masła cukier, mleko i kakao, mieszkamy by nie powstały gródki, na sam koniec dodajemy mleko w proszku i tutaj albo energicznie mieszamy albo używamy blendera, aby pozbyć się grudek. Ciut zwiększamy ogień, by masa zgęstniała.

Jak masa ostygnie, to nakładamy na pierwszego wafla według uznania. Mniej, więcej zależy jak lubicie. Potem nakładamy następnego wafla na tego już z kremem i go smarujemy. I tak do końca robimy przekładańca.

Powiem tak, krem smakował lepiej niż Milka, wylizałam blender z niego! :D A wafle poszły w jeden wieczór.

Czy tak powinno mieszać się składniki? Nie wiem, ja tak zrobiłam i było dobrze, ale czy Wam wyjdzie? Mam nadzieję, że tak. Gwarantu Wam nie dam, ale spróbujcie bo warto!

Smacznego!

środa, 8 sierpnia 2018

panta rhei

Na spokojnie i powoli.

Nie mogę oczywiście powiedzieć, że było u mnie idealnie i różowo. Za to mogę powiedzieć, że aktualnie tak jest. No może nie idealnie i nie różowo, ale jest tak, jak bym chciała, żeby było.

Nadal muszę się ogarnąć z samą sobą, ale postawiłam sobie samej cel, i na razie chcę by to zaprzątało moją głową, inaczej moje świry znów się odezwą a to nie jest dla mnie dobre.
Bo nie jest tak, że nie zaprzątają, ale staram się bardzo z tym walczyć.

Kinga zrobiła się nagle taka duża!

Michaś bardziej ogarnięty.

Kuba... Jak to Kuba. :)

Czyżby powrót?