środa, 18 października 2017

teksty rodzinne

Zapraszam na dawkę humoreski. :)


 Kinga po wycieczce do Wrocławia
- i tam był taki krasnal gruby jak moja mama. :D
_______________________________________________________________________________

- Kinga weź sobie obiad.
- Mama zaraz ja tu pracuje!!

 
_______________________________________________________________________________

Przyszła do mnie córcia i pyta:
- Mama co łączy psa z ludziem?
- No nie wiem!
- Mięso i kości! Pies je kości, ludzie mięso.

poniedziałek, 9 października 2017

Week plums #4

Poprzedni tydzień minął nam na leczeniu się z choroby. To znaczy leczyłam Kingę z choroby. Z kataru.

Zna ktoś skuteczny sposób na katar? Cały tydzień, dzień w dzień, 3 razy dziennie, robiłam jej inhalacje. Czy to coś dało? Sama już nie wiem.
do tego wszystkiego młoda jest oporna na smarkanie w chusteczkę, więc mocarna i niezniszczalna "frida" szła w ruch. Dla ludzi nie mających dzieci, coś nie do przebicia, na mnie już nie robi wrażenia. :) Uwierzcie mi na słowo, gorsze jest to, jak twoje dziecko wyciera nos w własny rękaw. Normalnie moja porażka wychowawcza. ;)

Co prawda, na wycieczkę do Wrocławia, pojechała, w czwartek. Ja za to miałam cały!! CAŁY dzień dla siebie. Wow! Nie pamiętam kiedy! I... spędziłam go w łóżku, no nie cały oczywiście, ale większość dnia. Potem zaczęłam się nudzić. No nie przyzwyczajona jestem.

Córuś wróciła zadowolona. Wydała 20zł na... biedronkę z Wrocławia. <3

Po za tym nic, absolutnie nic się nie działo, jak zwykle. Siedzimy i czekamy. A raczej chcemy przeczekać jeszcze ten tydzień w spokoju, niech Michaś nie waży się chcieć zobaczyć już ten świat. Jeszcze tydzień. Niech siedzi do środy 18.10! A najlepiej chwile dłużej. Ale nigdy nic nie wiadomo, dlatego siedzimy w domu, przez co generujemy masę awantur. Dawno nie było, musiało się coś zadziać. ;)

Miusik poprzedniego tydonia. ;)

poniedziałek, 2 października 2017

Week plums #3 - Musisz mama porozmawiać z tymi zarazkami!



W poprzednim tygodniu, nie działo się nic specjalnego, prócz tego, ze moje dziecko spróbowało, sposobu na ból brzucha w szkole. Tak spodziewałam się dostać telefon, czy mogła bym odebrać córkę bo ją brzuch boli. Nie żebym twierdziła, że ja nie bolał, pewnie bolał, ale jakoś tak spodziewałam się.
_________________________________________________________________________________

Zbliża się wycieczka do Wrocławia, i tadam! Kinga chora. Jak zawsze. Po prostu tak jest z naszym dzieckiem, że gdy tylko zbliża się wycieczka gdziekolwiek, to złapie ją jakaś choroba.
__________________________________________________________________________________

W sobotę za to, myślałam, że jednak urodzę. W nocy tak bolał mnie brzuch, i tylko zastanawiałam się, czy budzić męża, czy nie budzić, zrezygnowałam z tego pomysłu i dobrze zrobiłam, bo jednak nie rodzę, na szczęście. Trochę by to było za szybko. Niech synek jeszcze te dwa tygodnie minium będzie w brzuchu. Może nawet nie chodziło, o sam strach przed rodzeniem, bo i tak się urodzi, ale o to, że ja nawet torby do szpitala nie mam spakowanej. I chyba rodziła bym nago, bo brakuje mi koszul.
__________________________________________________________________________________

Kuba rozpoczął szkołę, w piątek. Chyba jest zadowolony. Mam taką nadzieję.
__________________________________________________________________________________

Mój piękny storczyk który miał tyle kwiatów, chyba umiera. Zaczął tracić liście, i kwiaty, a dbam o niego, tak jak jest w instrukcji. :( Szkoda mi go.
___________________________________________________________________________________

I to by było na tyle, odnośnie poprzedniego tygodnia. A co u Was?