niedziela, 26 sierpnia 2018

Cooki! - czyli najlepsze wafle na świecie.

Wiecie, są takie smaki dzieciństwa które w dorosłym życiu chętnie powielamy. Ja mam takie, właśnie, między innymi jest to zupa ogórkowa którą w moim domu jem tylko ja ( no może Michał też będzie amatorem takowej :) ), albo "chleb na mleku", ale dziś dziś ani o ogórkowej, ani o chlebie a będzie o waflach.

Moja mama takie robiła. Uwielbiałam je! I powiem szczerze 10 lat minęło a ja dopiero teraz odtworzyłam smak dzieciństwa. :)


Tak, że tego, do dzieła!

Co potrzebujemy?

- kostkę masła (kiedyś robili z margaryny, ale ja wolę masło).
- paczkę wafli tortowych - ja użyłam czterech, jeden mi został to go zjadłam.
- kakao - 2 łyżki. (ja miałam Puchatka)
- mleko w proszku pełnotłuste - ponoć dwie szklanki, ja dałam na oko.
- trochę cukru - tak 3/4 szklanki.
- pół szklanki mleka.

- opcjonalnie blender


Jak zrobić?

W rondelku rozpuszczamy masło, najlepiej na małym ogniu, by nie spalić.
Dodajemy do rozpuszczonego masła cukier, mleko i kakao, mieszkamy by nie powstały gródki, na sam koniec dodajemy mleko w proszku i tutaj albo energicznie mieszamy albo używamy blendera, aby pozbyć się grudek. Ciut zwiększamy ogień, by masa zgęstniała.

Jak masa ostygnie, to nakładamy na pierwszego wafla według uznania. Mniej, więcej zależy jak lubicie. Potem nakładamy następnego wafla na tego już z kremem i go smarujemy. I tak do końca robimy przekładańca.

Powiem tak, krem smakował lepiej niż Milka, wylizałam blender z niego! :D A wafle poszły w jeden wieczór.

Czy tak powinno mieszać się składniki? Nie wiem, ja tak zrobiłam i było dobrze, ale czy Wam wyjdzie? Mam nadzieję, że tak. Gwarantu Wam nie dam, ale spróbujcie bo warto!

Smacznego!

środa, 8 sierpnia 2018

panta rhei

Na spokojnie i powoli.

Nie mogę oczywiście powiedzieć, że było u mnie idealnie i różowo. Za to mogę powiedzieć, że aktualnie tak jest. No może nie idealnie i nie różowo, ale jest tak, jak bym chciała, żeby było.

Nadal muszę się ogarnąć z samą sobą, ale postawiłam sobie samej cel, i na razie chcę by to zaprzątało moją głową, inaczej moje świry znów się odezwą a to nie jest dla mnie dobre.
Bo nie jest tak, że nie zaprzątają, ale staram się bardzo z tym walczyć.

Kinga zrobiła się nagle taka duża!

Michaś bardziej ogarnięty.

Kuba... Jak to Kuba. :)

Czyżby powrót?

niedziela, 22 kwietnia 2018

Teksty rodzinne nie wiem które...

Obiecuję, że wrócę, jeszcze nie wiem kiedy. Ale wrócę, a teraz zapraszam, na teksty rodzinne :)


Mimo moich urodzin na pytanie Kingi, czy fajny był ten dzień odpowiedziałam, że nie zbyt. *Kinga dała popalić z Zu, i Michaś też dawał czadu :(
Na co Kinia wypaliła:
- Spokojnie mama będą grosze dni.

_________________________________________________________________________

- Mama nie martw się, będę mieć tak samo... 


No to już Ci współczuję córcia. :D
_________________________________________________________________________

Kinga ogląda Vampiryne i mówi, że chciała by nią być i pyta kim ja jestem...
Wypaliłam bez namysłu:

Polopiryną...